czwartek, 12 stycznia 2017

Damskie czy męskie?

Nie spotkałam się z różnicowaniem kawki ze względu na płeć. Tę samą kawkę piją zarówno kobiety, jak i mężczyźni, nie ma też znaczenia sposób przyrządzania. Ja przynajmniej nie spotkałam się z kawką dla kobiet ani z kawką dla mężczyzn.

Inaczej ma się sprawa podziałów ze względu na płeć w różnych dziedzinach życia. Zaobserwowałam, że te podziały zaczęły się zacierać wiele lat temu i cały czas ten proces trwa.

Odważne kobiety zaczęły wprowadzać zmiany w ubiorze. Zauważyły wygodę ubiorów męskich i zamiast sukien zaczęły nosić spodnie. Firmy odzieżowe obecnie produkują coraz więcej towarów unisex.

Sama przez wiele lat nosiłam męskie kurtki zimowe z powodu ich funkcjonalności (dużo różnych kieszonek) i sposobu zapinania. Otóż, nie rozumiem dlaczego damskie części odzieży (kurtki, bluzki, spodnie) trzeba zapinać i rozpinać lewą ręką, podczas gdy męskie - prawą. 
Może zaczęto by produkować odzież w podziale dla prawo i leworęcznych? To miałoby sens, bo nie wszystkie kobiety są leworęczne i nie wszyscy mężczyźni są praworęczni.

W tym sezonie zimowym postanowiłam kupić sobie damską kurtkę zimową, bo podobał mi się kolor. Nigdy więcej! Kurtki damskie mają olbrzymie kaptury, zupełnie jakby kobiety miały gigantyczne głowy o średnicy 30 cm. Zakładając taki kaptur zasłania on całą twarz i nie sposób w nim iść podczas deszczu, silnego wiatru czy śniegu - nie wiem kto to wymyślił... W męskich kurtkach kaptury są o wiele mniejsze, funkcjonalne.

Buty... Pisałam w jednych z wcześniejszych postów o szpilkach, w których chodzą kobiety, niszcząc sobie stopy. Mężczyznom to nie grozi, dla nich produkuje się wygodne buty. Buty na obcasach noszą przeważnie mężczyźni, którzy chcą być wyżsi.

Zegarki damskie zawsze były mniejsze od męskich, ostatnio to się (na szczęście) zmieniło. Korzystając z zegarka na rękę, który ma cyferblat o średnicy jednego centymetra nie jest wygodne, bo ledwo widać wskazanie godziny. Wiele kobiet zegarki na rękę traktuje jak biżuterię i nie jest dla nich ważne czy widać która jest godzina. Ja jestem wygodna - lubię widzieć nie podnosząc nadgarstka do oka. Od kilku lat, gdy wzrok zaczął mi się psuć, noszę męski zegarek, bo lepiej widzę na nim godzinę. Zauważyłam jednak, że obecnie można kupić damski zegarek różnej wielkości.

Samochody też są damskie i męskie. Dla kobiet poleca się małe samochody, które jednak są mniej bezpieczne w starciu np. z ciężarówką. Nie mają żadnych szans. Dla mężczyzn są przewidziane duże, masywne auta. O ile jeszcze 50 lat temu było to dla mnie zrozumiałe, bo duże i ciężkie samochody trudniej się prowadziło, kierownica nie posiadała wspomagania, ciężko zmieniało się biegi... Obecnie jest wiele usprawnień, kobiety świetnie radzą sobie z prowadzeniem dużych samochodów.

Mam nadzieję, że te różnice będą się zacierały coraz bardziej, chociaż tradycjonaliści sztywno trzymają się swoich zasad, często obrażając i wyśmiewając osoby, które te zasady łamią.

Nie mam nic przeciwko temu, by kobiety ubierały się w garderobę przeznaczoną dla mężczyzn, ani by mężczyźni ubierali się w garderobę przeznaczoną dla kobiet. Nie ograniczają mnie wskazówki producentów. Nie czuję się mniej kobieco nosząc męski zegarek, czy kurtkę. Dla mnie przede wszystkim liczy się wygoda i funkcjonalność. 

Odnoszę wrażenie, że podział na rzeczy damskie i męskie miał podkreślić delikatność i słabość kobiet, który we współczesnym świecie nie ma racji bytu. Współczesne kobiety na każdym kroku pokazują jak stają się coraz silniejsze, co nie znaczy, że stają się mężczyznami. Mężczyźni, którzy noszą  odzież, czy ozdoby uważane za kobiece nie stają się kobietami...

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Nagość

Kawka dla mnie - musi być ze śmietanką, inaczej jest po prostu naga...

Sposób ubierania się i rozbierania przechodzi od wieków wiele przemian. Zanim ludzie zaczęli się ubierać, z potrzeby ogrzania się, zapewne funkcjonowali nadzy w społeczeństwie. Z czasem nagość stała się złem, grzechem bo tak głosili i głoszą księża, nie tylko katoliccy.

Wielokrotnie słyszałam, że jesteśmy katolickim krajem i należy się wstydzić nagości. Coś z tym jednak jest nie tak, bo nagość pojawia się wszędzie. Wpół nagie kobiety reklamują różne produkty, a ostatnio im mniej ubrana kobieta na przeróżnych uroczystościach kulturalnych tym większe wzbudza zainteresowanie i podziw. Co to zatem za grzech?

Księża od wieków poniżają kobiety nazywając ich ciała grzesznymi, może dlatego wykorzystują seksualnie małych chłopców, ich ciała nie są grzeszne...

Bywałam swego czasu na plażach naturystycznych i dużo lepiej się na nich czułam niż na tych tekstylnych, gdzie jedni drugim krytycznie się przyglądają i niejednokrotnie, po chamsku wyrażają swoje oceny. Co ciekawe, z największą krytyką oceniane są kobiety, przez mężczyzn, którzy sami nie są doskonale zbudowani.

Ostatnio na jednej ze stron internetowych czytałam o wystawie malarzy renesansu (nie znam się za bardzo na malarstwie). Na obrazie reklamującym tę wystawę przedstawiona była naga kobieta z dzieckiem, choć w treści artykułu, po otwarciu linka, przedstawione były obrazy o różnej tematyce. Dlaczego więc na zachętę pokazano obraz z nagą kobietą? Krajobrazy czy budowle nie wzbudziłyby zainteresowania wystawą? A dlaczego nie nagi mężczyzna?

Nie mam nic przeciwko nagości, dziwi mnie tylko, że kobiety chętniej eksponują swoje nagie ciała niż mężczyźni. A może wynika to z tchórzostwa mężczyzn? Bo kobiety zaczęłyby ich oceniać? Bo psychicznie nie poradziliby sobie z negatywnymi ocenami?

Zauważyłam, że osoby, obu płci, które najwięcej krytykują innych, nie są w stanie znieść krytyki wyrażonej pod swoim adresem.

sobota, 19 listopada 2016

Zabór watykański

Gdy zaczęłam pić kawkę, kupowało się ją w ziarnach. Można było poprosić w sklepie o zmielenie lub kupić sobie młynek do kawy i zmielić w domu. Teraz można kupić kawę mieloną lub rozpuszczalną. Można zaparzyć ją w ekspresie, zaparzaczu lub rozpuszczalną zalać gorącą wodą. Jest wolny wybór, każdy przyrządza sobie kawkę według własnych upodobań. 

Postęp zauważalny jest w każdej dziedzinie życia, wszystkie kraje chcą się rozwijać. Kiedyś, w moim kraju szczytem marzeń była pralka automatyczna, czy zmywarka, a w niektórych domach nawet łazienka... 

Dwadzieścia siedem lat temu zmienił się ustrój, sytuacja zaczęła sie poprawiać, goniliśmy zachód. Aż tu nagle rząd mojego kraju podpisał konkordat i Watykan zaczął zagrabiać mój kraj. Miliardy przekazywane kościołowi, prawo uchwalane pod dyktando hierarchów kościoła, przekazywanie ziemi za bezcen i wmawianie wszystkim, że jesteśmy krajem katolickim, chociaż w konstytucji mamy zapisaną wolność wyznania...

Przez prawie trzydzieści lat rządziły w moim kraju różne opcje polityczne. Jedne mniej, inne bardziej posłuszne hierarchom kościelnym. Księża z krzyżami machający miotełkami z wodą obecni na wszystkich, nawet najdrobniejszych uroczystościach państwowych. Tak wkroczyliśmy w XXI wiek. Żenada...

Dwanaście lat temu mój kraj stał się członkiem Unii Europejskiej. Zdawało mi się, że teraz może być tylko lepiej. Przez kilka lat miałam nadzieję na rozwój, postęp cywilizacyjny, otwarcie na świat. Podróże po Europie stały się łatwiejsze, również kontakt z innymi krajami za pomocą internetu. 

Dzięki temu, między innymi, moimi przemyśleniami i obserwacjami mogę podzielić się z mieszkańcami całego świata, to niezwykłe i ekscytujące. Gdy sprawdzam statystyki i widzę w jakich odległych krajach ludzie czytają moje posty, jestem wzruszona...

Nagle dziś, czytam w wiadomościach, że władze mojego kraju to nie tylko prezydent i rząd! Mamy króla! To mityczna postać - Jezus Chrystus. Zaczęłam się zastanawiać - czy cofnęłam się w czasie? Nie! Jest nadal rok 2016, a wciskanie ciemnoty moim rodakom osiąga kolejny poziom...

Nie wiem co o tym myśleć, czego teraz się spodziewać? Czy już jesteśmy pod zaborem watykańskim? W internecie pojawia się wiele dowcipnych komentarzy, ale tak naprawdę jest to przerażające! 

Czy ci, którzy dziś przekazują nasz kraj hierarchom watykańskim zapomnieli już, że wieki temu, chronili się u nas ludzie uciekający przed inkwizycją? Sytuacja staje się coraz bardziej niepokojąca...

Mam jeszcze nadzieję, że ludzie opamiętają się i pozbędą się zaborcy, choć nie będzie to łatwe.

sobota, 5 listopada 2016

Walka o płody

Czytelnicy większości moich postów, mogli, w kilku z nich, przeczytać o tym, że gdy kawka mi się rozleje, to jej nie piję, bo mi nie smakuje i robię sobie nową. Może to zbyt drastyczne porównanie do tego, o czym chcę dziś napisać, ale jestem bardzo zbulwersowana tym, co dzieje się w XXI wieku w moim kraju.

Rząd mojego kraju opętało jakieś szaleństwo. Chcą, by rodziły się zdeformowane, kalekie istoty. Za urodzenie takiej istoty, kobieta, która zdecyduje się ją urodzić, dostanie, chyba na pocieszenie, drobną kwotę. 

Wprowadzając takie prawo, osoby rządzące moim krajem przedstawiają siebie jako wyjątkowo nieczułe i podłe względem kobiet, skazują kobiety na męczarnię fizyczną i psychiczną. Właśnie tak zachowują się wyznawcy wszelkich religii.

Mamy na to wiele historycznych dowodów. Wiele milionów wymordowanych z wyjątkowym okrucieństwem ludzi, w imię wiary, bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia, którym się szczycą.

Dziś, wyznawcy tych oprawców wprowadzają tak nieludzkie prawo w moim kraju, oczywiście w porozumieniu z kościelnymi hierarchami. Bo to, co się urodzi trzeba ochrzcić i pochować! To wyjątkowo podłe i obrzydliwe!

Współczuję kobietom, które dowiedzą się, że płód, który noszą w macicy, jest zdeformowany, uszkodzony czy posiada wady genetyczne. Oferta drobnej kwoty za urodzenie takiej istoty, która przeżyje kilka godzin, dni lub tygodni to poniżenie kobiet. Nikt przy zdrowych zmysłach nie skazałby żadnej osoby na takie cierpienie.

Zwierzęta, gdy rodzą się im niesprawne osobniki, po prostu je zjadają, by nie cierpiały, instynktownie nie narażając ich na mękę, jaki zatem instynkt ma człowiek, który o tym nie myśli? Zwyrodnialca?

Patrzenie na umierającą w bólach istotę, która miała być zdrowym, słodkim dzidziusiem, wychowywanie dziecka, którym trzeba się zajmować 24 godziny na dobę, nie mając środków na utrzymanie (bo nie ma możliwości by pracować zawodowo), znajduje się poza wyobraźnią naszych ustawodawców.

Najlepiej przywiązać kobiety do łóżek cierpiących, umierających, zrobić z nich wieczne opiekunki, aby przypadkiem nie miały swojego życia, a już na pewno niech nie mieszają się do życia publicznego.  Mają być tylko do rodzenia, bo tego mężczyzna nie jest w stanie zrobić.

Takiego rządu jeszcze nie mieliśmy, nawet za czasów komuny...  

Państwo, które nie ma środków na utrzymanie obecnie żyjących całkowicie niepełnosprawnych, obiecuje środki tym, którzy się urodzą i w żaden, absolutnie żaden sposób nie będą w stanie samodzielnie egzystować gdy np. im zabraknie matek-opiekunek.

Najgłośniej krzyczą ci, którzy nawet jednego dnia nie spędzili przy łóżku całkowicie niepełnosprawnego dziecka czy dorosłego człowieka. Nie wiedzą jaka to ciężka praca, za którą nie otrzymuje się żadnego wynagrodzenia, nawet wdzięczności tego chorego, który często nie chce żyć!

Przeżyłam już ponad pół wieku, zetknęłam się z ludźmi w różnych sytuacjach ale w najśmielszych oczekiwaniach nie byłabym w stanie wyobrazić sobie takiego piekła na ziemi jakie szykuje nam obecny rząd, za moje, między innymi ciężko zapracowane pieniądze.

Najgorsze jest to, że rządzący moim krajem mogą bezkarnie uchwalać takie prawo jakie im się podoba, mając większość w parlamencie, protesty więc nie mają większego sensu, bo ustawodawcy są wyraźnie zaślepieni swoim bestialstwem i sprawia im to wyraźną satysfakcję.

Po raz pierwszy od wielu lat boję się do czego doprowadzą dalsze takie działania, jakie chore pomysły jeszcze przyjdą do głowy rządzącym obecnie? 

Pamiętam czasy gdy mój kraj był wyniszczony po czasach komuny - jedzenie i ubrania na kartki, galopujące w górę ceny, w środkach masowego przekazu sama propaganda... Nie myślałam, że cofniemy się o 35 lat, a w niektórych dziedzinach życia o kilka, a nawet kilkanaście wieków... 

Nie wiem czy obecnie strajki, takie jak 35 lat temu cokolwiek by zmieniły... Boję się krwawych starć na ulicach, a obecnie rządzący do tego zmierzają. Złość i nienawiść, którymi epatują są przerażające, czy ktokolwiek jest w stanie zatrzymać tę niszczącą machinę?

niedziela, 16 października 2016

Torebki dla silnych kobiet

Pamiętam czasy gdy kawka była na kartki, gdy ciężko było ją kupić, piło się dolewki, dolewki z dosypką, pamiętam też, że nigdy nie rzucałam się w kolejki by bić się o paczkę kawki.

Po raz kolejny, w jednym ze sklepów rzucili skórzane damskie torebki jednej ze znanych firm, dla silnych kobiet. Dla silnych, ponieważ nie jest łatwo dopchać się, by jakąś wybrać. Nie jestem w stanie zrozumieć kobiet, które dają się w ten sposób zapędzić do sklepu i tłumnie szturmować sklepowe półki, po okazyjny towar.

Mamy XXI wiek, wszystko można kupić, również w promocyjnych cenach i to nie wychodząc z domu! Za każdym razem, gdy nagłaśniane są takie akcje, zastanawiam się co takimi kobietami kieruje?

W latach panującego w moim kraju komunizmu, ludzie rzucali się na każdy pojawiający się towar, ponieważ niewiele go było w sklepach. Za wszystkim trzeba było stać w długich kolejkach. Istniały nawet listy społeczne, które były sprawdzane przez zawodowych staczy co kilka godzin, by kolejność nie była zakłócona.

W owych czasach nie ustawiałam się w takich kolejkach, jedynie przed każdymi świętami w kolejce za chlebem w pobliskiej piekarni, ale tam nikt nie szturmował półek. Nie zapisywałam się na listy kolejkowe po żaden towar. Jeśli czegoś nie mogłam kupić w normalny sposób w sklepie - odpuszczałam sobie. 

W latach 80' mieszkałam w pobliżu hurtowni budowlanej, gdzie ludzie stali w kolejce, czasami przez cała noc, by kupić glazurę, terakotę, deski, cement lub gips. Takie to były czasy, ale dziś???

Możliwe jest znalezienie każdego wymarzonego towaru w internecie, również w promocyjnych cenach lub na wyprzedażach. Jest cała masa sklepów pełnych żywności bez kartek, gdzie nie czeka się na dostawę z wypiekami na twarzy i niepewnością co zje się na obiad. Galerie handlowe na każdym osiedlu, gdzie można kupić wszystko w jednym miejscu. Po co więc wzniecać wśród ludzi chęć do walki? I to o co? O torebkę?

Rozumiem, że jest to artykuł niezbędny dla każdej kobiety, jednak czy spokojny wybór, w cywilizowanych warunkach jest passe? Czy konieczny jest powrót do czasów walki o ogień? Elegancką, skórzaną torebkę, w przystępnej cenie można teraz kupić dosłownie wszędzie, wystarczy poszukać. 

Nie noszę torebek, z różnych powodów, głównie praktycznych. Wybrałam dla siebie plecak, ze skóry, który jest zarówno trwały, elegancki i praktyczny. Od znalezienia plecaka odpowiadającego moim potrzebom i gustowi, do jego zakupienia minęło pół roku. Nie pchałam się w kolejki, spokojnie czekałam aż będę miała odpowiednią ilość środków i będzie odpowiedni dla mnie kolor. Plecak został mi dostarczony do domu, bez walki.

Nie rozumiem dlaczego kobiety pozwalają się traktować jak wygłodniałą dzicz, dla której rzucony ochłap w postaci średnio przecenionej torebki staje się artykułem pierwszej potrzeby, o który trzeba walczyć. Trochę szacunku dla siebie moje panie...

środa, 5 października 2016

Czarny protest

Czarna kawka to pobudzający napój, nawet gdy się ją zabieli mlekiem również potrafi postawić na nogi. Czarne protesty powinny więc pobudzić do myślenia zamachowców na prawa i wolność kobiet.
 
W moim kraju 03.10.2016 r. odbyły się czarne marsze przedstawiające protest, głównie kobiet, przed wprowadzeniem przepisów zaostrzających prawo do aborcji. To bardzo budujące, źe prawie sto tysięcy osób ubranych na czarno, wyszło na ulice miast przeciwstawiając się szykowanymi przepisami ograniczającymi wolność kobietom.
 
Kobieta zawsze dawała życie, udział mężczyzny ogranicza się jedynie do zapłodnienia, które przy tej okazji stanowi jednocześnie dla mężczyzny jedną z najważniejszych życiowych przyjemności. Konsekwencje owych przyjemności, skutkujących powstaniem nowego życia całkowicie ponosi kobieta.
 
Począwszy od ciąży, w której samopoczucie kobiety może zrozumieć tylko i wyłącznie kobieta i to ta, która była w ciąży. Poród również, zwłaszcza w moim kraju, nie jest niczym przyjemnym, a często jest okupiony potwornym bólem, którego nie jest w stanie zrekompensować urodzone słodkie dziecko.
 
Obserwując mężczyzn i ich narzekanie z powodu zwykłego przeziębienia wnioskuję, że żaden mężczyzna takiego bólu by nie zniósł. Ponieważ mężczyźni nie odczuwają bólu porodu, czy dolegliwości ciążowych, więź ojca z dzieckiem jest dość słaba, co skutkuje łatwością z jaką ojcowie porzucają swoje dzieci.
 
W dyskusji aborcyjnej w moim kraju najwięcej głos zabierają mężczyźni i kobiety, które nigdy nie były w ciąży i nie mają dzieci. Kobiety, które nie chcą rodzić dzieci gwałcicieli, czy uszkodzonych płodów są nazywane morderczyniami. Nie słyszałam natomiast żadnych epitetów pod adresem gwałcicieli i pedolfili, których ofiary, często nastoletnie dziewczynki, muszą urodzić dziecko będące dla nich najgorszym koszmarem.
 
Gdyby gwałciciel czy pedofil za swoje zbrodnie był karany obcięciem penisa, kara byłaby współmierna do zbrodni, niestety prawo w moim kraju tworzą mężczyźni, więc nie doczekamy się takich przepisów. Możemy natomiast mieć prawo zawierające kary dla ofiar takich zbrodniarzy w postaci zakazu aborcji jeśli ustawodawcy pozostaną w obecnym składzie, który pracuje pod dyktando kościoła.
 
Związek władzy z kościołem nigdy nie był dla państwa zdrowy. Oderwani od rzeczywistości panowie w czarnych sukienkach, ukrywający swoich kolegów molestujących seksualnie dzieci, powinni  schować się pod ziemię ze swoimi mądrościami, a nie być pierwszym głosem w jakimkolwiek państwie.
 
Poniżanie kobiet nie zbuduje elektoratu żadnej partii, rządzący muszą sobie z tego zdać sprawę. Myślę, że ostatnie marsze, poparte również przez kobiety z innych, nawet bardzo odległych (jak Kenia) krajów, powoli uświadomią władzom, że nie tędy droga... tylko czy zdążą zanim ustawa wejdzie w życie?

piątek, 9 września 2016

Młodzi zdolni

Moja kawka dzisiaj zmieniła jeden ze składników, na mleko sojowe. Dla mnie to młody składnik, choć na rynku produktów zastępujących mleko istnieje od paru lat. Czasami takie zmiany wprowadzają świeżość lecz nie zawsze się sprawdzają.
 
Podobnie jest z nowymi, młodymi kadrami. Obecnie w moim kraju młodzi i zdolni są na topie, wspierani przez starych dopuszczonych do władzy. Im młodszy, tym zdolniejszy i bardziej kompetentny. Nie twierdzę, że młodzi ludzie nie są kompetentni, często są ale czy na starcie zasługują na najwyższe stanowiska, pensje i zaszczyty?

Zdrowiej traktowano młodych, gdy najpierw musieli zdobyć doświadczenie zaczynając karierę zawodową od najniższych stanowisk. Poznawali wówczas pracę u podstaw. Gdy zatrudnia się młodych ludzi na starcie od razu na najwyższych stanowiskach, nie mają pojęcia jak organizować pracę, bo nie wiedzą ile czasu zajmują poszczególne czynności, to powoduje chaos. 

Poza tym ci, którzy powierzyli im wysokie stanowiska, po pewnym czasie, z różnych powodów, tracą swoje wpływy i wtedy kończy się kariera ich podopiecznych. Młodzi i zdolni najczęściej tracą swoje stanowiska i zasilają szeregi bezrobotnych, bo ich poczucie własnej wartości, zbudowane przez opiekunów, nie pozwala im podjąć pracy na niższym stanowisku. 

Znam takiego mężczyznę, który od 20 lat nie może znaleźć pracy na stanowisku dyrektora, a przecież nie będzie teraz pracował jako szeregowy pracownik i słuchał jakiegoś dyrektora, który mógłby być jego synem! Już zapomniał jak sam był takim dyrektorem.

Wymagania młodych i zdolnych nie tylko na wysokich stanowiskach są wygórowane. Ostatnio zetknęłam się z osobą starającą się o zatrudnienie na stanowisku sekretarki, bez doświadczenia, prosto po skończeniu szkoły, która na starcie zażyczyła sobie pensję wyższą niż mają długoletni pracownicy z ogromnym doświadczeniem. Musiała mieć dobrego opiekuna, bo udało się jej otrzymać pensję jakiej żądała.

Swoją drogą zastanawiam się dokąd ci młodzi i zdolni nas zaprowadzą... Obawiam się, że ze swoją wiedzą i doświadczeniem - na dno...