czwartek, 26 lutego 2015

Starość nie radość

Na szczęście kawka nie określa wieku swoich konsumentów, chociaż często osoby starsze muszą ograniczyć spożycie kawki ze wzgledów zdrowotnych. Mnie te ograniczenia jeszcze nie dotyczą.
 
W dzisiejszych czasach kompletnie nie szanuje się wiedzy i doświadczenia osób w średnim i starszym wieku. Mam na myśli osoby powyżej 45 roku życia. O osobach starszych nie wspominam, bo społeczeństwo tylko czeka by przeszli na emeryturę, a najlepiej zakończyli życie. Ci, którzy myślą w ten sposób nie biorą pod uwagę faktu, że za chwilę sami będą w takim wieku, czas nie stoi w miejscu...

Zaobserwowałam, że wiek 45+ jest poważną przeszkodą w zatrudnieniu, w zasadzie, w każdym zawodzie. Zauważyłam także, że gdy szefowie zbliżają się do tej wiekowej granicy, sami wpadają w panikę, czując na plecach oddech młodszej kadry. 

Obecnie młodzi ludzie, uważają, że po ukończeniu studiów i zdobyciu tytułu magistra, są doskonale wykształconymi kandydatami do pracy. Starając się o posadę, żądają jak najwyższego stanowiska i wynagrodzenia na samym starcie kariery zawodowej. Strach pomyśleć, czego będą żądać za 2 czy 5 lat? 

Starsi i bardziej doświadczeni pracownicy, nie osiągną poziomu wynagrodzeń młodzieży, ponieważ pracodawcom nie opłaca się podwyższać im pensji. Jednocześnie wymagają od starszej kadry, by dzieliła się swoją wiedzą i doświadczeniem z nowymi pracownikami, bo w szkole, ani na studiach, nie uczą sposobu pracy i procedur postępowania w różnych sytuacjach. 
 
Zauważyłam, także na swoim przykładzie, że motywacja u starszych pracowników zanika . Patrzą z boku jak niedoświadczeni pracownicy nie potrafią sobie poradzić z najprostszymi sprawami. Poczucie krzywdy, jakiej doznają będąc pomijanymi przy awansowaniu, czy podwyżkach, nie zachęca do pomagania młodszym kolegom. Stwarza się w ten sposób niepotrzebne konflikty i wpływa na tempo pracy.

Szefom jest wszystko jedno, pilnują przede wszystkim swoich stanowisk. Starsi pracownicy czują się wykorzystywani, co powoduje u nich często do zaburzenia psychiczne. Pracuję w komórce kadrowej i obserwuję, że jest coraz więcej zwolnień lekarskich od lekarzy psychiatrów. Szefowie nie przyjmują do wiadomości pogarszającego stanu zdrowia pracowników, wręcz czekają kiedy stan zdrowia spowoduje, że pracownik nie będzie się nadawał do pracy. 
 
Na ich miejsce czeka przecież wielka rzesza świetnie wykształconej młodzieży. Zastanawiam się tylko, jak ta młodzież, bez doświadczenia, poradzi sobie w sytuacjach kryzysowych. Często bez komputera nie potrafią wykonać podstawowych obliczeń... Sama kończyłam studia pracując i według mnie wiedza, zdobyta podczas studiów, była tylko niewielkim uzupełnieniem doświadczenia zdobytego w pracy, więc co, tak na prawdę, ta wykształcona młodzież z tytułem magistra ma do zaoferowania?

Polityka prorodzinna stwarza możliwości utrzymania się w pracy młodym ludziom, pomimo ich kilkuletniej nawet, nieobecności. Urlopy macierzyńskie są coraz dłuższe, nie żebym była przeciwna, ale widzę jak to się odbywa w pracy. Odbywa się to przważnie w ten sposób: przychodzi nowa, młoda kobieta do pracy, zdobywa oczekiwane stanowisko i wynagrodzenie, po czym zachodzi w ciążę i nie ma jej conajmniej półtora roku. Gdy wraca po dłuższej nieobecności, musi uczyć się na nowo prac ze swojego zakresu, bo rozwój techniki i technologii powoduje, że przez rok, czy dwa, zmianie ulegają metody pracy, zmieniają się także narzędzia.
 
Od kilku lat funkcjonują tak zwane umowy na zastępstwo. Daje to możliwość zatrudnienia osoby z zewnątrz, na czas usprawiedliwionej nieobecności pracownika, spowodowanej np. długotrwałym zwolnieniem lekarskim, urlopem macierzyńskim, rodzicielskim, wychowawczym lub bezpłatnym.

Nie wiem jak to jest stosowane w firmach prywatnych, bo taki proceder powoduje utrzymanie dwóch etatów, co generuje dodatkowe koszty. Osoba zatrudniana na zastępstwo zostaje zwolniona gdy pracownik wraca do pracy po długotrwałej nieobecności. Czasem, gdy szefowie są z niej zadowoleni, zatrudniają taką osobę na stałe, pod warunkiem, że jest to młoda osoba. Nie zauważyłam, żeby osoba starsza (45+) zatrudniona na zastępstwo, zostawała po okresie trwania jej umowy.

Istnieją oczywiście grupy starszych pracowników, równie wymagających jak młodzi, którzy mają długi staż pracy i tylko z tego powodu wymagają lepszego traktowania. Pracownicy, pozostający w zatrudnieniu przez zasiedzenie. Nikomu nie przeszkadzają, ani specjalnie nie pomagają. Łaskawy szef, pomimo niedociągnieć kwalifikacyjnych takich osób (braków w wykształceniu lub braku umiejętności w wykorzystaniu nowych technologii pracy), trzyma takie osoby w zatrudnieniu z różnych powodów. Najczęściej z obawy przed znajomościami i powiązaniami partyjnymi takich osób. To bardzo częste zjawisko, nie tylko w moim kraju.

Jak by nie patrzeć na ten problem - lepiej zatem być młodym niż starym (45+), co przy wydłużajacym się z roku na rok okresie życia ludzi nie jest zbyt budujące...
 

wtorek, 24 lutego 2015

Oskary

Kawka to dla mnie wspaniała nagroda, jeśli mogę ją wypić w spokoju, delektujac się jej smakiem i aromatem, to zarówno na początek jak i na koniec dnia jest dla mnie jak statuetka słynnego Oskara dla twórców filmowych.

Filmy, to jeden z rodzajów sztuki, zaraz po muzyce, który pasjonuje mnie od dzieciństwa. Wielokrotnie przeżywałam wraz z bohaterami z kinowego, czy szklanego ekranu, ich przygody, sytuacje dramatyczne i komediowe, podziwiałam sztukę aktorską jeśli wywołała emocje.

Niedawno po raz kolejny wręczone zostały nagrody Oskara i po raz pierwszy tą nagrodą został wyróżniony polski film „Ida”. Nie oglądałam tego filmu, średnio interesuje mnie tematyka w nim poruszona, trudno mi więc powiedzieć czy film zasłużył na jakąkolwiek nagrodę, a przed Oskarem zdobył wiele nagród w róznych krajach. Oskar stał się wyznacznikiem wartości filmu, chociaż to rzecz gustu, nie ze wszystkimi wyborami jury się zgadzam.

Jest na świecie wiele filmów, o ktorych akademia Hollywood nawet nie wspomina, nie mówiąc o nagradzaniu. Nagroda Oskara nie jest dla mnie wskazówką, czy zachętą do obejrzenia jakiegoś filmu. Czasem ktoś mi poleci jakiś film, który jego zdaniem wart jest obejrzenia, nie zawsze jednak trafi również w mój gust. 
 
Zdarzyło się już niejednokrotnie, że wybierając film kierowałam się obsadą lub reżyserem i byłam zawiedziona. Tak jak wspomniałam  - każdy ma swój gust. Jeśli chodzi o gusta członków akademii filmowych, również nie zawsze pokrywają się z moim.
 
Czasem tak zwany zwiastun potrafi zachęcić lub zniechęcić do obejrzenia filmu. Zdarza się, że zwiastun jest lepszy od samego filmu.

Aktorzy różnie traktują nagrodę Oskara. Są tacy, którzy nie chcą jej przyjąć i tacy, dla których to zwieńczenie ich kariery i jedyna miara ich aktorstwa. A przecież jest to ocena innych aktorów będącymi członkami akademii.

Myślę, że w swojej ocenie kierują się nie tylko obiektywną oceną filmu, ale również sympatią do aktorów będących w obsadzie danego filmu i reżysera. Takie odnoszę wrażenie oglądając filmy, które mają Oskara na swoim koncie. 

Zdobywanie wszelkich nagród to radosne, dla zdobywców, wydarzenie, jest to jednak wyraz oceny garstki ludzi, będżacych sędziami w tej, czy innej dziedzinie.

środa, 11 lutego 2015

Savoir vivre w XXI wieku

Kawka jest napojem, który pije się zwykle w kulturalny sposób, nawet jeśli nie podajemy jej w porcelanie. Nie jest napojem, który pije się pod przysłowiową budką, chociaż coraz częściej widzę na ulicy ludzi z kubkami kawki sprzedawanej na wynos. 
Piję kawkę dosyć szybko, aby nie dopuścić do zbyt niskiej temperatury, lubię gdy jest gorąca. Lubię też przyjąć wygodną pozycję,  czego nie da się zrobić na ulicy. Stąd moja niechęć do kawki na wynos. 
 
 Istnieją tak zwane zasady savoir vivre, określające zasady dobrego wychowania, tylko co dokładnie oznacza dobre wychowanie?
 
Zwykle rodzice wpajają dzieciom ogólnie przyjęte zasady współżycia społecznego. Obecnie obserwuję, że zasady, które mnie wpajano - zanikają. 
Kiedyś częściej używane były zwroty: dzień dobry, proszę, przepraszam, dziękuję. Dziś rzadko je słyszę. Chociaż swoją Córkę uczyłam, by mówiła sąsiadom dzień dobry, sama tego nie słyszę gdy spotykam dzieci sąsiadów.

Pracuję w jednym z wysokich biurowców. Gdy wchodzę do windy, odruchowo mówię dzień dobry i do widzenia, gdy wychodzę z windy. Czasem ktoś też używa tych grzecznościowych zwrotów, częściej natomiast, wychodząc z windy, ludzie mówią dziękuję. Zastanawiam się wtedy - za co?
 
Niektórych zasad czasami nie sposób przestrzegać, zwłaszcza w ekstremalnych warunkach i sytuacjach, np. gdy jest ciasno autobusie, czy tramwaju. Ale to nie znaczy, że można być niegrzecznym albo wręcz chamskim.
 
W moim mieście ludzie bardzo spieszą się do pracy. Wpychają się wtedy, na siłę, do przeładowanych środków komunikacji miejskiej, nie biorąc pod uwagę, że swoim silnym naciskiem, mogą komuś sprawić ból. A przecież wystarczy wyjść z domu 10 minut wcześniej i przebyć drogę do pracy spokojniej i bez zbędnego pośpiechu. 
 
Kultura wysławiania się, także kiedyś była na wyższym poziomie. Używanie wulgaryzmów było bardzo niestosowne. Dziś im bardziej ludzie są wykształceni, im wyższe zajmują stanowiska, tym mniej dbają o kulturalne wysławianie.
 
Obserwuję, że młodzi ludzie, określani od lat mianem dzisiejsza młodzież, z biegiem lat zachowują się coraz gorzej. Nie tylko w stosunku do ludzi starszych, ale i w stosunku do swoich rówieśników. Co z nich wyrośnie? - zastanawiano się kiedyś, dziś mamy odpowiedź - coraz gorzej zachowujący się dorośli, wychowujący coraz gorzej zachowujące się dzieci.
 
Zapewne,  gdy byłam dzieckiem, były dzieci, które wszędzie krzyczały, z tą różnicą, że kiedyś ich matki starały się zwracać im uwagę, gdy zachowywały się głośno, teraz nikt nie ucisza swoich pociech, bo to takie słodkie rozdarte maleństwo.
 
Musiałam ostatnio załatwić kilka spraw w różnych urzędach, czekanie na swoją kolej w towarzystwie takich słodziaków to horror. Urzędnicy pracujacy w takich warunkach muszą mieć niebywałą cierpliwość. Zwykle mam w uszach słuchawki ze swoją ulubioną muzyką i nie słyszę dokuczliwych hałasów, lecz czasem muszę je wyjąć, by porozmawiać z obsługujacym mnie urzędnikiem. Cieżko jest się nawet skupić na tym, czego słuchamy i co mamy do powiedzenia.

Zastanawia mnie, dlaczego ja mogłam nie być takim hałasującym dzieckiem i dlaczego moje dziecko takie nie było? Czy na tym polega bezstresowe wychowanie, że pozwala się dziecku krzyczeć do woli? Owocuje to następnie rozkrzyczanymi przedszkolakami, uczniami, studentami i w końcu dorosłymi ludźmi, którzy krzyczą do siebie w domu, w pracy, w autobusie, w sklepie itp.

Zauważyłam, że ludzie coraz mniej szanują siebie nawzajem. Zasady savoir vivre zmieniały się na przestrzeni lat, w tej chwili mam wrażenie, że całkowicie przestały obowiązywać.

Szacunek do starszego pokolenia warunkowany jest przydatnością dla młodszego pokolenia. Może nie każdej starszej osobie należy się szacunek, ale to nie powinien być powód do chamskichniekiedy, zachowań względem starszych osób.

Młodsze pokolenie, według starszego, nie zasługuje na szacunek, bo np. nie przeżyło wojny.
Oczywiście w okresie wojennym ludziom żyło się o wiele gorzej niż dziś, ale czy w związku z tym, że młodzi ludzie nie przeżyli wojny, należy traktować ich jako mniej wartosciowych, czy mniej doświadczonych? Przecież starsi ludzie też kiedyś byli młodzi.

Jak młodzi ludzie mają stosować zasady savoir vivre, jeśli nie mają przykładu ze strony starszych pokoleń? Patrząc czasem na zachowanie starszych osób, myślę, że także mają duże braki w znajomości zasad savoir vivre. 

W zakładach pracy, zasady savoir vivre również przestały obowiazywać. Szacunek do szefów zastąpił strach przed utratą źródła utrzymania. Nie zmienił sie tylko sposób narzekania na szefów. Szacunku dla pracownika nie pamietam, odkąd jestem w zatrudnieniu. Szefowie liczą się tylko z tymi pracownikami, którzy mają wysoko postawionych członków rodziny lub znajomych. Czasem nawet nie odpowiadają, gdy zwykły pracownik powie: dzień dobry.

Zachowanie współpracowników względem siebie też nie wygląda najlepiej. Obecnie, każdy jest obserwowany przez współpracowników i jeśli popełni jakiś błąd - szef natychmiast dowiaduje się o każdym uchybieniu. Ogólnie nie wyglada to najlepiej.

Ciężko będzie żyć w otoczeniu, gdzie nie będą obowiązywały żadne zasady współżycia, a powoli zmierzamy w tę stronę, to przykre.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Moda, czy wygoda?

Modnie jest pić kawkę espresso. Jeśli do łóżka, to nawet jetem za. Dodaje energii pobudza, a nawet jeśli się rozleje, to jest jej niewiele i szkoda niewielka. Osobiście, jak już wspominałam - wolę duże litraże.

Z modą jest u mnie podobnie, dostrzegam i doceniam niektóre kreacje, jednak na co dzień cenię sobie wygodę. Jeśli przekonam się do jakiejś marki, do jakości jaką proponuje, stylu oraz ceny, jestem wiernym klientem.

Moja Córka, która o wiele więcej wie na temat mody niż ja, z racji swojej profesji, często doradza mi, na jakie marki odzieży, butów, a nawet okularów, powinnam zwrócić uwagę, ponieważ do mnie pasują.

Zaczęła od zwrócenia uwagi na buty, przy okazji zakupu przeze mnie obuwia na zimę. Pokazała mi buty zimowe różnych marek. Moją uwagę zwróciły wtedy buty Shellys London, takie eleganckie glany. Wspaniałe, wygodne, a jednocześnie eleganckie, nie mam pojęcia czy są modne...

Kolejna marka, która według mojej Córki pasuje do mojego stylu, to Ralph Lauren. Kilka dni musiałam powtarzać sobie tę nazwę, aby ją zapamiętać. Bardziej znam się na markach piór, telefonów komórkowych czy samochodów. Pierwszy zakup zrobiony, wprawdzie nie na obecną porę roku, ale myślę, że zadziwię tych, którzy znają mój stosunek do mody.

Córka wybrała także, najlepiej pasujące do mnie oprawki okularów, moda obowiązuje również w tej dziedzinie. Okazuje się, że w tej sferze oprawki, które najlepiej do mnie pasują to Versace.

Mam koleżankę w pracy, która zupełnie nie posiada własnego stylu, a podąża głównie za trendami mody, dyktowanymi przez inną koleżankę. Bez względu na to czy dobrze wygląda w tych modnych ubraniach, czy nie. 

Obserwuję wiele osób, które chcą być modne na siłę, bez względu na niewygodę, z jaką muszą się zmagać. Pisałam już o szpileczkach, w których maltretowane są kobiece stopy.

Na modzie nie bardzo się znam i przyznaję się do tego, bez bicia, ale jeśli coś nie pasuje do naszego wyglądu, czy krępuje poruszanie się, to czy należy nosić, bo jest modne? Wydaje mi się, że ludzie, którzy mają bezbarwną osobowość, starają się koniecznie zwrócić na siebie uwagę, chociażby modnym ubiorem.

Gdy byłam dzieckiem, często miałam takie samo ubranie jak moja blisko spokrewniona ze mną dziewczynka. Ubierała nas Ciotka, która była krawcową, więc szyła po dwie takie same sukienki, czy bluzki. Nie mieszkałyśmy razem, czasem tylko nasi Rodzice spotykali się i bawiłyśmy się razem, nie przeszkadzało mi zatem, że jesteśmy podobnie ubrane, a może byłam zbyt młoda, by zdawać sobie w pełni sprawę z zalety bycia oryginalnym.

Gdy zaczęłam dorastać moda polska była bardzo uboga, więc się nią nie interesowałam. Dostęp do mody innych krajów był bardzo ograniczony. Zmiana nastąpiła dopiero po upadku komunizmu.

Ludzie, których było na to stać, kupowali firmowe, modne ubrania. Ci, którzy nie mieli wiele środków na ubranie się, kupowali odzież na największym bazarze - Stadionie X-lecia.

Asortyment stadionowy był także w różnych kategoriach. Pełno było tam tzw. chińszczyzny, ale było też wiele stoisk z wyrobami naszych rodzimych rzemieślników. 
Sama zaopatrywałam się tam w doskonale uszyte spodnie, czy bluzki. Teraz, gdy jestem już poważną kobietą, czas zadbać o garderobę w lepszym gatunku, równie wygodną w noszeniu, a zarazem uniwersalną w kształcie. 

Jeśli chodzi o kolory, także nie podążam za modą. Zdarza mi się nosić ubrania w kolorze, który akurat jest modny, ale jest to zazwyczaj zbieg okoliczności. Poprzednie 6-7 lat były u mnie w kolorze fioletu. Od pościeli i ubrań, po pasek do zegarka, lakier na paznokciach i atrament do pióra.

Gdy zauważyłam, że wiele osób nosi się w kolorze fioletu, zmieniłam swoje upodobania. Moimi ulubionymi kolorami, odkąd pamiętam, są: czerwień, czerń i granat. Oczywiście fiolet też do nich należy, ale nie przesadzam dziś w noszeniu tego koloru. Czy te kolory są modne? Dobrze się w nich czuję, a więc dla mnie to wygoda. 

Ludzie często kierują się zdaniem otoczenia w doborze garderoby, panującymi sezonowo trendami, a nie własnym gustem. Często słyszę, że nie wypada zakładać tej, czy innej rzeczy. Co to w ogóle znaczy: nie wypada? Że są jakieś ograniczenia dotyczące noszenia odzieży? Zdaje się, że żyjemy w XXI wieku.

Moda powtarza się co kilka lat, często wraca się do fasonów ubrań mających nawet kilkadziesiąt lat, podobnie jest z butami, czy dodatkami. Wygoda, to coś, co dla mnie jest nadal na pierwszym miejscu. Nie zarzekam się, że nie wkroczę głębiej w modowe obszary, kto wie, wszak ludzie się zmieniają...

niedziela, 11 stycznia 2015

Potrzeba miłości

Nie wiem, czy kawka ma potrzebę miłości, ale przeze mnie jest bardzo lubiana. Znam też wielu miłośników tego napoju. Nie jest zaborcza, zazdrosna ani zawistna. Nie ma pretensji gdy piję inne napoje.

Wśród ludzi taka potrzeba występuje, obserwuję takie zjawiska. U niektórych potrzeba ta jest tak silna, że potrafią wiele poświęcić, nawet zdrowie, czy życie.

Znamy wiele takich historii z literatury, filmu, opowieści znajomych i rodziny.
Trudno mi powiedzieć, czy każdy ma taką potrzebę, znam natomiast wiele osób, u których ta potrzeba góruje nad innymi. Są one skłonne do zachowań, często mających nawet działanie autodestrukcyjne. 

Ostatnio właśnie taka osoba, której zachowania obserwowałam od wielu lat, zmarła.
Całe życie walczyła o to, by być dla najbliższych najważniejszą, najbardziej kochaną. Nie założyła swojej rodziny, starała się więc, po śmierci rodziców, podporządkować sobie całkowicie rodzeństwo. 

Ponieważ była osobą decydującą, a rodzeństwo nieletnie, znakomicie jej się to udawało. Gdy siostra i bracia założyli rodziny, pojawili się pierwsi wrogowie - bratowe i szwagier. Ale pojawiły się też nowe osoby, które usiłowała sobie podporządkować - dzieci. 

Historia się powtórzyła, dzieci słuchały się jej, dopóki nie miały własnego zdania. Niestety, taktyka, którą stosowała, nie powodowała silniejszych uczuć pozytywnych, a wręcz przeciwnie. Jeśli przez całe życie ma się do wszystkich pretensje i krytykuje wszystko, co zrobią lub powiedzą, nie ma co oczekiwać, że będzie się osobą lubianą, czy kochaną.

Niewiele znam osób, które można siłą zmusić do miłości. Strach wyzwala raczej negatywne emocje. Nie jest też łatwo darzyć miłością osobę, która bezustannie rani nasze uczucia względem najbliższych nam osób. 

Miłość nie pojawia się w przypadku, gdy nie ma do niej jakiegokolwiek powodu. Nie znoszę, gdy ktoś mówi mi, że powinnam kochać jakąś osobę, tylko dlatego, że jest to np. bliska rodzina. Miłość to nie jest obowiązek. Jeśli osoba nie wzbudza we mnie pozytywnych emocji, uczuć - nie będzie przeze mnie kochana, nikt nie jest w stanie mnie zmusić. 

Żeby doświadczać pozytywnych uczuć, należy najpierw samemu je okazywać. Okazywanie uczuć nie polega tylko na mówieniu: „kocham cię”. Oczywiście miło to czasem usłyszeć, ale za tymi słowami powinny stać czyny. Nie zawsze jednak starania dla kochanej osoby są doceniane.

Osoby z silnym pragnieniem miłości zwykle trudno zaspokoić. Nawet gdy kochający okazują swoje uczucia ze wszystkich sił, osoba spragniona miłości oczekuje więcej. Nie można mieć innych obiektów uczuć, musi być tą jedyną i najważniejszą, każdy znajomy, przyjaciel, a nawet najbliższy, to potencjalne zagrożenie. 

Zachowanie takich osób, powoduje u nich zazdrość. Starają się, aby zdobyć uczucia tylko dla siebie, zniechęcić do kontaktów z innymi. Przeważnie opowiadają niestworzone historie na temat potencjalnych konkurentów, mając na celu skuteczne zwrócenie uwagi wyłącznie na własną osobę. 

Osoby spragnione miłości w swoim pojęciu nie dopuszczają obdarowania uczuciem kilku osób. Zdarza się to głównie u dzieci. Gdy w rodzinie jest kilkoro dzieci, to każde z nich chciałoby być tym najbardziej kochanym. Z czasem, gdy dzieci dorastają, ich podejście zmienia się, nie każdy jednak dorasta.

Wśród swoich znajomych, czy rodziny, spotkałam się z różnymi sytuacjami. Sama nie mam tego problemu, moja Mama zawsze traktowała nas tak samo. Gdy byłam kilkuletnim dzieckiem i urodził się mój Brat, myślałam, że jest bardziej kochany przez rodziców, bo poświęcali Mu więcej czasu. Mama wytłumaczyła mi wtedy, że małemu dziecku trzeba pomóc we wszystkim, bo nie jest jeszcze samodzielne. W różnych sytuacjach dzieci potrzebują poświęcenia więcej uwagi, co nie znaczy, że uczucia do tych, które lepiej sobie radzą, zmieniają natężenie. 

Znam jednak rodziny, w których jedno dziecko jest faworytem, a inne nie. Powody takiego zachowania też bywają różne, nie znając dokładnie sytuacji, można mylnie osądzić rodziców.

W większości przypadków mówi się komuś, że się go kocha, by mieć z tego korzyści. Nawet jeśli nie są to korzyści materialne. Sama jestem pewna bezinteresownych uczuć do siebie tylko dwóch osób: mojej Mamy i mojej Córki. 

Nie we wszystkich relacjach z najbliższymi krewnymi (dzieci - rodzice, czy wnuki - dziadkowie ), występują pozytywne uczucia. Dzieci maltretowane fizycznie lub psychicznie przez rodziców, osiągnąwszy pełnoletność, nie chcą takich rodziców znać. 
Zdarzają się także sytuacje, że to rodzice nie chcą mieć kontaktów z dzieckiem. Znam wiele osób, które zostały porzucone przez ojców, znam też, ale znacznie mniej, porzuconych przez matki.

To nie łatwe, w społeczeństwie katolickim, które nieustannie ocenia odwołując się do przykazań. Religia katolicka nauczyła ludzi załatwiania wszelkich problemów modlitwą lub spowiedzią. Co za bzdura! Nikt, niczego za nas nie załatwi. Każdy ponosi konsekwencje swojego zachowania i decyzji w życiu. To, że ksiądz odprawi mszę, nie zmieni tego, co wcześniej się wydarzyło.

Może są ludzie, którzy nie pragną być kochani, trudno powiedzieć, jeśli jednak są tacy, to ja ich nie znam. Życie ze świadomością, że nie jest się kochanym, czy chociażby lubianym przez nikogo musi być smutne, ale czy przesadna walka o uczucia ma sens?

czwartek, 1 stycznia 2015

Kłopoty z wagą

Kawka to napój, który może być bardzo kaloryczny, gdy doda się do niej dużą ilość cukru i tłustego mleka lub śmietanki. Mogłaby spowodować nadwagę gdyby piło się ją zbyt często przyrządzoną w tak bogatej w cukier i tłuszcz postaci. Gdyby do tej kawki dołożyć jeszcze ciasteczko - efekt murowany.

Nie jest to jedyny powód nadwagi występującej u wielu osób. Sposób żywienia i styl życia ma też niebagatelne znaczenie. Jednak wiele osób, które bardzo przestrzegają wszelkich diet, ma nadwagę i otyłość. 

Obserwuję stosunek ludzi do osób z nadwagą, zawsze była to głównie postawa agresywna lub poniżająca osoby otyłe. Taki sposób myślenia przoduje w mediach, literaturze, a dziś także w internecie. 

W ostatnich latach piętnowanie osób z nadwagą bardzo się nasiliło, a często takie osoby mają także problemy z psychiką i brak akceptacji w środowisku pogłębia tylko ich problem.

Zastanawia mnie również brak konsekwencji w walce z problemem nadwagi. Z jednej strony zwalcza się skutki jej powstawania reklamując przeróżne preparaty na odchudzanie, a z drugiej reklamuje się wiele słodyczy, zwłaszcza słodkie przekąski dla dzieci, przekonując o ich wartościach odżywczych, a nawet zdrowotnych. 

Od wielu lat wiadomo, że nadwaga powoduje wiele chorób, które skracają życie, ale agresja w stosunku do osób, które ją mają nie spowoduje, że będą chciały z nią walczyć. Efekt,  w większości przypadków jest odwrotny. Osoby wyśmiane,wyszydzone, poniżone i odepchnięte z powodu tuszy, zwykle zamykają się przed potencjalnymi prześladowcami i popadają w coraz większą depresję. 

Znam kilka takich osób, które nie radzą sobie z bezustanną krytyką swojej osoby i złośliwością otoczenia. Czasem depresja doprowadza do tragedii. 

Nie każda osoba z nadwagą jest żarłokiem. Zdarza się, że powodem nadwagi jest np. niedoczynność tarczycy, czy też inne zaburzenia organizmu, które, jeśli nie są w porę zdiagnozowane, prowadzą do nadwagi i otyłości. 

Ktoś powiedział kiedyś, że w obozach koncentracyjnych nie było ludzi grubych, ale głodzenie się nie jest najlepszym sposobem na odchudzanie. Jeśli organizm nie będzie miał dostarczanych odpowiednio zbilansowanych posiłków, dostarczających składników odżywczych, tylko będzie ich pozbawiany, też doprowadzi do chorób i śmierci w konsekwencji.

Walka z nadwagą to długotrwały proces, wymagający pomocy i zrozumienia ze strony otoczenia, co w moim kraju jest nierealne.

Przeglądam czasem strony internetowe, które jako news podają przybranie na wadze różnych mniej lub bardziej znanych osób, zawsze z wykrzyknikiem na końcu zdania, to chore. Dotyczy to głównie kobiet, które niedawno urodziły dziecko, to jest po prostu podłe. Nie rozumiem, kto dopuszcza takie newsy do publikacji?

Często są to osoby wyglądające proporcjonalnie, mające normalne kształty. Czy wszyscy ludzie muszą mieć tylko kości pokryte skórą? Co jest pięknego w takim ciele? W sumie, nie można takiej sylwetki nazwać ciałem, bo go nie ma.

Słyszałam, że modelki odżywiają się w taki sposób, że nie dożyją raczej sędziwego wieku ale nie mogą mieć ciała. 

Osoby z nadwagą uważa się za mało atrakcyjne, nie warte uwagi. Ja znam jednak takie osoby, mające nadwagę, walczące z nią, lub nie, inteligentne, zabawne, znające swoją wartość, często mądrzejsze od tych nadmiernie wychudzonych.

Wygląd człowieka nie powinien być powodem akceptacji lub jej braku. Do każdego szczegółu wyglądu można odnieść się w sposób negatywny i pozytywny. 

Nadwaga i otyłość to problem, wobec którego nie należy być obojętnym, powinno się jednak pomagać osobom pozbyć się tego problemu, a nie wpędzać je w poczucie winy i utwierdzać w przekonaniu, że są złe, bo mają nadwagę.

To taka moja refleksja, po okresie świątecznym, podczas którego ludzie siedzą przy suto zastawionych stołach i zajmują się głównie jedzeniem.

Koniec roku 2014

Kawka do łóżka w 2014 roku, to początek publikacji. Pisanie bloga podsunęła mi moja Córka, wcześniej wielu moich znajomych zachęcało mnie do pisania książki. 


Książek na rynku jest bardzo dużo, zalegają w księgarniach, później trafiają do skupów makulatury. 
Produkcja papieru, w większości przypadków, niszczy lasy i środowisko naturalne, a publikacja w formie elektronicznej - nie. Pisanie bloga pozwala chronić środowisko, bardziej do mnie przemawia. 

Nie spodziewałam się takiego zainteresowania (ponad tysiąc odczytów) w wielu krajach świata (Stany Zjednoczone, Francja, Niemcy, Holandia, Wielka Brytania, Rosja, a nawet Republika Południowej Afryki, Kenia, Kolumbia i Meksyk), na pięciu kontynentach. Piszę w języku polskim więc nie spodziewałam się, że będę miała czytelników poza Polską. 

Wielu czytelników, z którymi mam kontakt osobisty, czy mailowy twierdzi, że chętnie czyta moje posty, co jest dla mnie motywacją do pisania kolejnych. 

Inspiruje mnie życie codzienne i sytuacje, które sama przeżywam, bądź przeżywają osoby z mojego bliższego i dalszego otoczenia. Interesują mnie od dawna powody postępowania ludzi w różnych sytuacjach. Nie łatwo mnie zadziwić, a jednak niektórym się udaje. 

Biorąc pod uwagę komplikacje, jakie stwarzają sobie ludzie w życiu - długo będę miała o czym pisać...

Tymczasem życzę Szczęśliwego Nowego 2015 Roku :-)